Traktatowe reguły fiskalne Unii pilnują dwóch liczb: deficyt sektora finansów publicznych ma nie przekraczać 3% PKB, a dług — 60% PKB. Problem w tym, że te progi nie odróżniają złotówki wydanej na bieżącą konsumpcję od złotówki włożonej w linię kolejową, sieć energetyczną czy szkołę, która zwróci się przez dekady. Państwo, które chce pożyczyć na inwestycję z policzalną stopą zwrotu, uderza w ten sam limit co państwo przejadające budżet. Razem chce to zmienić u źródła — przez renegocjację przestarzałych traktatów, tak by finansowanie inwestycji publicznych z kredytu przestało być traktowane jak fiskalne przewinienie.
Skąd się biorą progi 3% i 60%
Oba pułapy zapisano jeszcze w traktacie z Maastricht i przeniesiono do prawa pierwotnego Unii (Protokół nr 12 do Traktatu o funkcjonowaniu UE). Powstały na początku lat 90., w innej rzeczywistości gospodarczej, i od tego czasu porządkują reformowany co jakiś czas Pakt Stabilności i Wzrostu. Ostatnia rewizja weszła w życie w kwietniu 2024 roku: wprowadziła indywidualne, wieloletnie plany fiskalno-strukturalne dla każdego państwa i ścieżki redukcji długu (kraje o wysokim zadłużeniu mają obniżać relację długu do PKB średnio o co najmniej 1 pkt proc. rocznie) — ale kotwice 3% i 60% zostały nietknięte (Rada UE — reforma zarządzania gospodarczego).
Reforma pokazała zresztą, że w tej konstrukcji da się zrobić wyjątek, kiedy zapadnie polityczna decyzja. Uruchomiona w 2025 roku krajowa klauzula wyjścia pozwala państwom wydać dodatkowo do 1,5% PKB rocznie przez maksymalnie cztery lata — ale wyłącznie na obronność (Rada UE). Skoro reguły potrafią się rozsunąć dla wydatków zbrojeniowych, to samo rozluźnienie dałoby się z równym uzasadnieniem zastosować do modernizacji kolei, ciepłownictwa czy sieci przesyłowych — różnica jest polityczna, nie konstrukcyjna.
Dlaczego to blokuje rozwój
Działa to bardzo bezpośrednio: inwestycja publiczna finansowana z długu — most, tramwaj, termomodernizacja osiedla — w całości obciąża deficyt w roku, w którym się ją realizuje, choć pożytki z niej rozkładają się na dziesięciolecia. Nie istnieje unijna „złota reguła", która wyłączałaby produktywne inwestycje spod limitu deficytu. Rząd, który stoi pod progiem, ma więc twardą zachętę, żeby najpierw ciąć wydatki majątkowe, bo one najłatwiej mieszczą się w jednym roku budżetowym. Ekonomiści od lat wskazują, że reguły w tym kształcie dławią wzrost, spychając ciężar dostosowania właśnie na inwestycje (Social Europe — jak reguły fiskalne dławią wzrost).
Dla Polski nie jest to problem czysto teoretyczny, choć jego źródło jest inne, niż mogłoby się wydawać. Polski dług sektora rządowego i samorządowego sięgnął w 2024 roku 55,3% PKB — poniżej traktatowego pułapu 60%, po skoku z 49,5% rok wcześniej (Eurostat — dług general government, seria teina225; Notes from Poland, za Eurostatem/MF). Dla porównania w strefie euro relacja długu do PKB przekroczyła w połowie 2024 roku 88% (Eurostat). Polska ma więc realną przestrzeń, żeby pożyczać na rozwój — a mimo to porusza się w gorsecie reguł skrojonych pod zupełnie inne gospodarki. Ile faktycznie ważą decyzje o tym, na co państwa stać, pokazujemy w serwisie Razem dla gospodarki.
Co proponuje Razem
Program zapisuje ten postulat i łączy go z ambicją Unii, w której Polska nie czeka w przedpokoju na decyzje zapadające gdzie indziej:
Doprowadzimy do renegocjacji przestarzałych traktatów unijnych, aby ułatwić finansowanie inwestycji publicznych w oparciu o kredyty.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Silna Polska w sprawiedliwej Europie”, pkt 1, partiarazem.pl
Zapowiedź renegocjacji rozkłada się na kilka żądań:
- Renegocjacja reguł, nie ich obchodzenie — Razem celuje w zmianę samego prawa pierwotnego, a nie w wyjątek wymuszany kolejnym kryzysem, negocjowany co kilka lat.
- Odróżnienie inwestycji od bieżącej konsumpcji — produktywny wydatek majątkowy finansowany z kredytu nie powinien być liczony do limitu deficytu tak samo jak wydatek jednorazowy, bo zwraca się w czasie.
- Pogłębienie wspólnych inwestycji strategicznych — program zapowiada zacieśnienie współpracy europejskiej w energetyce, transporcie, mieszkalnictwie i zdrowiu (pkt 2), a to wymaga instrumentów finansowych, których dzisiejsze reguły nie przewidują.
- Koniec z modelem „montowni i rynku zbytu" — możliwość inwestowania z długu to warunek, by peryferie Unii mogły domykać dystans do centrum, zamiast konserwować go cięciami.
Renegocjacja prawa pierwotnego jest procesem długim i wymaga zgody partnerów, ale jej brak skazuje kolejne rządy na to samo: wynegocjowanie doraźnego wyjątku pod naciskiem kolejnego kryzysu, zamiast trwałej zmiany reguły, która ten nacisk wytwarza.
Źródła i dalsza lektura
- Rada Unii Europejskiej — reforma zarządzania gospodarczego (Pakt Stabilności i Wzrostu)
- Eurostat — dług sektora general government w strefie euro (II kw. 2024)
- Notes from Poland — polski dług publiczny przekroczył 2 bln zł (55,3% PKB)
- Social Europe — jak europejskie reguły fiskalne dławią wzrost
- Deklaracja programowa Partii Razem (2025)
- Razem dla gospodarki — 113 mld rocznie dzieli Polskę od państwa na poziomie
